Analitycy ostrzegają, że w przeciągu pół roku czekają nas spore podwyżki za prąd i ogrzewanie. Mogą one sięgnąć nawet 20 procent. A wszystko przez wciąż drożejący gaz, który podbija ceny energii elektrycznej w Europie. 

Nerwowo na rynku paliw

Sezon grzewczy tuż tuż, a wraz z nim rośnie nerwowość inwestorów na rynku paliw. Specjaliści szacują, że magazyny gazu są wypełnione w niespełna 70 procentach. Aby zapewnić ciągłość dostarczenia paliw w okresie zimowym, najbezpieczniej byłoby utrzymać je na poziomie 80 procent. 

Jakby tego było mało, nie wszystkie kraje europejskie mają zapasy na równym poziomie. Dla porównania, Ukraina ma je na tylko 44 procentach, Austria 48 procentach a Niemcy na 60 procentach. Co za tym idzie, ograniczona podaż paliwa i sroga zima równają się dalszemu wzrostowi cen gazu. 

Nord Stream 2 zaradzi?

Analitycy wskazują na jeden fakt, który może uratować nas przed drastycznymi podwyżkami. Rurociąg Nord Stream 2 jest już praktycznie na ukończeniu. Pozostały tam jeszcze prace związane z certyfikacją instalacji. I tylko ona może powstrzymać rurociąg przed rozpoczęciem jego działania. 

Dostępne dane dają do myślenia. Na ten przykład w Niemczech ceny za prąd rosły już dwukrotnie. Wzrost cen więc nie ominie również naszego, rodzimego podwórka. Pytanie tylko, jak duże będą te podwyżki. Wszystko może zależeć od czynników na które nie mamy realnie wpływu, a mianowicie od pogody. Długa i mroźna zima będzie determinowała większą eksploatację zgromadzonych zapasów gazu. 

Za prądem i gazem wszystko w górę!

Jak pokazuje historia, gdy wzrasta cena gazu i prądu, rosną również ceny w sklepach spożywczych i przemysłowych. Najpierw jednak uderza to w produkty podstawowe, takie jak chleb i wyroby cukiernicze, potem w cały sektor spożywczy. Podwyżki cen prądu odczujemy nie tylko przy płaceniu rachunków za niego. Dołożymy niestety z własnej kieszeni przy codziennych sprawunkach.